Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotel bujany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotel bujany. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 marca 2018

Fotel bujany

To mój drugi fotel bujany jaki odnawiałam. Poprzedni możecie zobaczyć tutaj



Ten kupiłam kilka lat temu. Rozkręciłam na części, trochę posklejałam i na tym się skończyło. 


Przez te kilka lat przerzucał się po pracowni z kąta w kąt. Zupełnie nie miałam weny i ochoty aby się nim zająć. Na szczęście znalazłam kawałek materiału, który bardzo mi się spodobał i postanowiłam obić nim siedzisko i oparcie fotela.


Nic to jednak nie dało, fotel odstawiłam w kąt na kolejne kilka lat. To przestawianie zaczęło mnie na tyle irytować, że w końcu zebrałam się w sobie i postanowiłam pracę nad fotelem ukończyć.


Jak już był gotowy to zastanawiałam się czemu to tyle trwało? Efekt końcowy bardzo mnie zadowolił. 


Do tego te esy floresy. Bardzo je lubię. 


Fotelik szybko znalazł nowego właściciela. Trochę ciężko było się z nim rozstać, bo był naprawdę bardzo wygodny. Ale co tam, nie ma co się rozleniwiać, bo w końcu wiosna przed nami, a wraz z nią nowe ciekawe projekty :-)


Pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających mój blog.

niedziela, 14 maja 2017

Fotel bujany

Dziś pokażę Wam nad czym pracowałam przez ostatnie dni. 


  Można powiedzieć, że prosto ze śmietnika przyjechał do mnie fotel bujany. Był bardzo zniszczony, ale za to forma niezwykle ciekawa. To fotel typu thonetowskiego. Proces jego powstawania jest niezwykle pracochłonny. Charakterystyczne drewno bukowe najpierw jest  gotowane lub poddawane parze wodnej w celu rozmiękczenia. Gdy  zrobi się plastyczne, umieszcza się je w metalowych półokrągłych formach, a następnie suszy. W procesie tym, sprawdziło się najlepiej drewno bukowe, ponieważ przenosi napięcia związane z suszeniem i nie pęka. Do tego uformowany kształt pozostaje trwały. Szkoda, że fotel który do mnie trafił, był tak mocno zaniedbany.



Bardzo zmoczony i ogólnie w opłakanym stanie.  Największy problem był  z siedziskiem, którego praktycznie nie było. Widać, że ktoś chciał ratować fotel, tylko zamiast ratanu czy rafii użył pasów tapicerskich. Niestety, te też nie wytrzymały próby czasu.



Problematyczne były również liczne, bardzo widoczne pęknięcia na giętych elementach. 


Stan ogólny normalnie nie zachęcałby do działania, ale że ja jestem z tych co lubi trudne przypadki, wzięłam się do pracy natychmiastowo. Te gięte elementy zauroczyły mnie już na starcie, dlatego praca nad tym fotelem była bardzo przyjemna. W pierwszej kolejności musiałam odkręcić oparcie i siedzisko i elementy mocno popękane. Klejenie, szpachlowanie i czyszczenie to następne etapy renowacji. 


Malowanie to już sama przyjemność. Na koniec skręcanie fotela i tapicerowanie . Częściowo takerem, a częściowo ręcznie. Oczywiście niezastąpione w tym przypadku były igły tapicerskie, które kiedyś już pokazywałam.


A to już skończone,  pastelowe dzieło w całej okazałości.