Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą toaletka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą toaletka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 listopada 2018

Toaletka

 Dziś przedstawiam mebel, który skradł moje serce. Niby takie nic, niby taki prosty, a jednak niezwykle urokliwy.


 Najpierw musiałam pozbyć się grubej warstwy brązowej emalii.


Przez nią toaletka traciła na urodzie.


Nie byłam pewna czy po czyszczeniu  uzyskam ładne drewno. Czy będzie można położyć politurę. 


 Mój początkowy zamysł nie dał się zrealizować do końca tak jak zaplanowałam. Bardzo brzydko wyglądały wszystkie łączenia. Wtedy postanowiłam zamaskować je pod czarną farbą. 


Wzór na drzwiczkach i szufladach malowany za pomocą szablonów.  


Środek toaletki również odświeżyłam.




W komplecie było również lustro. Miało delikatne uszkodzenia przy haczykach  podtrzymujących. Z masy plastycznej zrobiłam maskownice.


Ciężko zrobić zdjęcie lustra w moim domu, bo w każdym miejscy coś się będzie odbijać i odciągać uwagę od samego lustra. Tak czy inaczej tak wygląda toaletka w całości.
 

Najważniejsze, że właściciele zadowoleni i już chcą podrzucać kolejne mebelki na moje metamorfozy. To chyba najlepsza rekomendacja dla mnie. 

 

wtorek, 28 listopada 2017

Toaletka

Gdy pracowałam nad toaletką, którą już pokazywałam i o której możecie przeczytać tutaj, już w kolejce czekała następna. Dopiero dziś zakończyłam pracę nad nią.


Do mnie przyjechała tylko część tego mebelka, którą właścicielka uratowała przed spaleniem. Niestety brakowało już szuflad i lustra. 



W sieci znalazłam zdjęcie, jak ta toaletka wyglądała w oryginale. Jest to mebel rumuński w stylu Ludwika XVI. 


Cechą charakterystyczną tego stylu są proste nóżki zwężające się ku dołowi. Zwykle są kanelowane, czyli zdobione wzdłużnymi żłobieniami. 



Regułą dla tego stylu, jest również zakończenie nóżki rozetką, wpisaną w kwadrat lub prostokąt.

 
Ponieważ właścicielka chciała, aby mebel wyglądał nieco skromniej, postanowiłyśmy pozbyć się wszystkich możliwych ozdobników. Przeżywałam to bardzo i biłam się z myślami, czy nie pozbawię toaletki jej uroku. W końcu zrobiłam tak jak mnie poproszono. Gdy zobaczyłam, że nie są to drewniane rzeźbienia, tylko zwykły tandetny plastik, kamień spadł mi z serca.  



Najpierw wszystko wyczyściłam.


Później wymyślałam konstrukcję do lustra. Od tyłu dokleiłam  drewniany półokrąg, który do tej pory nie znalazł  u mnie innego zastosowania. Ma służyć jako oparciem dla prostej i delikatnej ramy.



W międzyczasie  zamówiłam u stolarza nowe szuflady. Gdy je przywiozłam, nie mogłam wyjść z podziwu dla ich zapachu. Nie ma to jak mebel zrobiony z drewna, a nie z płyty meblowej.



Całość pomalowałam na biało, tak jak życzyła sobie właścicielka. Szuflady jednak wydały mi się za ciężkie, dlatego postanowiłam namalować na nich delikatny wzór.



Za pomocą taśmy malarskiej wyznaczyłam miejsce kresek.



Niewielki zabieg, a bardzo istotnie zmienił wygląd szuflad. Dzięki temu nabrały lekkości.



Środek szuflad też ozdobiłam. Szablonami namalowałam wzór w kolorze ciemnej szarości. 



Uchwyty pokryłam metaliczną farbą w kolorze srebrnym.



Krzesełko było zrobione wcześniej. Jego metamorfozę możecie zobaczyć tutaj .  

A tak prezentuję się całość. 







I jak Wam się podoba?




poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Toaletka

Dziś pokażę Wam moje ostatnie dzieło, nad którym pracowałam, pracowałam i zakończenia nie było widać. Akurat w tym wypadku przedłużający się czas pracy nad meblami, nie był do końca zależny ode mnie. 





Do odnowienia miałam stolik (biurko) i krzesło. Cały komplet zachowany w stylistyce ludwikowskiej.  Przyznam szczerze, że gdy zobaczyłam te meble, to zastanawiałam się co tu jest do zrobienia. Zwykle mam do czynienia z meblami naprawdę starymi, których stan  pozostawia wiele do życzenia.
W tym wypadku meble wyglądały całkiem przyzwoicie.  W mojej ocenie nawet bardzo dobrze.

  
 Na krześle  były drobne odpryski farby. 





Przy stoliku natomiast, głównym problemem były narożniki,  powyszczerbiane kanty i zarysowania w blacie.



Krzesełko miałam pomalować, a obicie zmienić na czarne. Wybrałam materiał z delikatnym nabłyszczeniem. Całość wykończyłam taśmą ozdobną.




 Stolik miał być tylko odnowiony. Chwilę później narodziła się koncepcja, by  ze stolika zrobić toaletkę.  Tu miał mi pomóc stolarz, ale niestety nie podjął się tego. Naprawdę nie wiem co mnie tknęło, żeby samej się tym zająć. Nie mam stolarskiej wiedzy, ani sprzętów potrzebnych do wykonywania takich prac. Przyznam się, że to chyba moja ambicja wzięła górę. 
Zaczęłam od kupienia używanej ramy,  w którą później wstawiono lustro. Rama była wielka i trzeba było ją zmniejszyć. Aby lustro trzymało się czegoś, do kompletu powstały dwie podpórki.



Z wycinaniem tych boków i ich montażem przyszedł mi z pomocą mój tatuncio. Złota rączka jakich mało. On to dopiero potrafi cuda zrobić. Pewnie życia mi braknie, by nauczyć się od niego tego wszystkiego.



Później już szpachlowanie, docieranie i malowanie całości. Ponieważ w pierwotnej wersji meble były w połysku, to i teraz połysk chciałam zachować. Wybrałam emalię olejno ftalową do drewna i metalu Śnieżki. Farba ładnie kryje, ale niestety, bardzo bardzo długo schnie. Zwykle brakuje mi cierpliwości i zanim doschnie do końca, to gdzieś coś rozmarzę. Później poprawki, których nie znoszę. 


Większość staroci jaka trafia na mój warsztat, jest malowana za pomocą pędzla. W tym wypadku nie było o tym mowy. Musiało być bez smug, które widać po pędzlu. Do ręki chwyciłam pistolet, do magazynku wlałam jedwabistej, białej mazi, nabiłam ciśnienie w sprężarce i po chwili zaczęłam działać.


Później całość schła, schła i schła i jak się okazało w transporcie, jeszcze nie wyschła. Na szczęście udało się wszystko uratować i obyło się bez  ponownego szlifowania i malowania. 

Myślę, że efekt końcowy wyszedł całkiem przyzwoity. 



Toaletka będzie miała jeszcze czarne uchwyty przy szufladach.






Z góry dziękuję pani Mai  za wyrozumiałość i cierpliwość. 

W kolejce czeka już kolejna toaletka, a właściwie to pozostałość po niej. Będzie sporo do odtworzenia i przerobienia. Czy podołam? Tego nie wiem, ale zapewne pokaże Wam efekt mojej pracy. 


Pozdrawiam serdecznie