Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą farby kredowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą farby kredowe. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 stycznia 2019

Mój ci on, czyli historia pewnego fotela

Witajcie po mojej dosyć długiej nieobecności. Nie myślcie sobie, że się rozleniwiłam i nic nie robię. Sprawa wygląda zupełnie inaczej. Moja doba za nic nie chce się rozciągnąć i jakoś brakuje czasu na pisanie i fotorelacje z kolejnych metamorfoz. 
Tak czy inaczej w Nowym Roku mobilizuję się i przedstawiam mój własny fotel.


 Jest to prezent jaki dostałam od wujka Staśka. Zadzwonił do mnie i taki trochę zmieszany mówi: ,,Wiesz co przywiozłem taki fajny fotel rzeźbiony, tylko jest w bardzo złym stanie. Jakbyś chciała to mogę Ci go dać, bo ciocia tu na mnie krzyczy, że to tylko do spalenia się nadaje. " Nie wiem co we mnie wtedy wstąpiło, ale nie minęło 10 minut i już byłam u nich. Myślę, że zapalnikiem do mojej natychmiastowej reakcji były dwa wyrazy: rzeźbiony i spalenie. Wpadam na podwórko i moim oczom ukazuje się przepiękny w swojej formie fotel, taki śliczny jak na zdjęciu poniżej. 


Prawda, że można się zakochać? No po prostu marzenie.  Gdy ja skakałam z radości wujek mi opowiadał jak to go wyciągał z piwnic, gdzie przerzucał się po kotłowniach, węzłach ciepłowniczych i innych ciekawych miejscach. Służył jako podest podczas prac remontowych i długo można by wyliczać co z nim robili panowie budowlańcy. 


Nagle obok nas pojawiła się ciocia. Krzyczała na wujka  jak to  mu nie wstyd, że takie barachło mi wciska. 


Szybciutko się pożegnaliśmy i czym prędzej zapakowałam fotel do bagażnika, żeby czasem wujek się nie rozmyślił. Trzeba przyznać, że nie wiele osób podzielało mój entuzjazm na widok tego cuda, czego oczywiście nie jestem w stanie pojąć :-) Ja jednak, z niezwykłym zapałem pracę nad nim zaczęłam jeszcze tego samego dnia.





Po głębszych oględzinach mebelka okazało się, że czeka mnie masa pracy. Brakowało sporo elementów rzeźbionych. Marzyło mi się, że przywrócę świetność fotela w jego niezmienionej barwie. Chciałam nadać mu politurowy blask. Niestety nie mogłam nigdzie dorobić brakujących elementów i tym sposobem fotel na rok poszedł w odstawkę. Cierpliwie czekał na swoją kolej.
Jakoś tak przed świętami mnie naszło, że jak nie zrobię czegoś dla siebie to oszaleję. Ciągle zlecenie goniło zlecenie, i nie było czasu na moje meble. W końcu nadszedł ten moment i w losowaniu padło właśnie na prezentowany fotel. 
Rzeźbienia postanowiłam dorobić z masy plastycznej, którą stosowałam już w wielu projektach. 





Ten zabieg  wykluczył jednak możliwość politurowania czy bejcowania. W grę wchodziła tylko farba. Postanowiłam fotel pomalować farbami kredowymi i nadać głębi rzeźbieniom za pomocą czarnego wosku.



Zobaczcie jaka piękna jest ta linia rzeźbień. No ja jestem pod wrażeniem, że ktoś wykonał dawno temu coś tak wspaniałego. 



Materiał jaki wykorzystałam na obicie nie jest moim kolorystycznym ideałem i dlatego gdy znajdę ten wymarzony to pewnie ten zmienię. Najważniejsze, że już cieszy moje oko, i trzeba przyznać nie tylko oko, bo jest bardzo wygodny, więc domyślcie się o jakie części ciała może chodzić :-)
I na koniec tej  ciut przydługiej opowieści zestawienie przed i po.





niedziela, 24 czerwca 2018

Pan Ludwik i Pani Róża

Jakiś czas temu kupiłam krzesło w stylu Ludwika. Urzekło mnie już na wstępie, jednak musiało przejść reanimację.



 Oparcie rozlatywało się, a tapicerka choć piękna, to była mocno poplamiona i wyblaknięta. 




Po zdjęciu tapicerki z oparcia, górna część zupełnie odpadła. 


Do stylizacji postanowiłam wykorzystać kredówki i woski. 


 Farba była w kolorze antycznej bieli. Później zabezpieczyłam ją czarnym woskiem. Na zdjęciach można zobaczyć, jak wosk zmienia odcień farby i podkreśla rzeźbienia. Aby nadać blasku położyłam jeszcze wosk złoty i bezbarwny.



Na nową tapicerkę wybrałam płótno drukowane. 



 Ten wzór wydał mi się bardzo oryginalny i przykuwający uwagę. 


Klasy dodała jeszcze taśma ozdobna. 


Efekt końcowy bardzo mi się spodobał.


I muszę przyznać, że nie tylko mnie. Krzesełko cieszyło się dużym zainteresowaniem i szybko znalazło nowego właściciela. To dowód na to, że jednak zaczynamy stawiać na nietuzinkowe egzemplarze.
 



niedziela, 4 marca 2018

Fotel bujany

To mój drugi fotel bujany jaki odnawiałam. Poprzedni możecie zobaczyć tutaj



Ten kupiłam kilka lat temu. Rozkręciłam na części, trochę posklejałam i na tym się skończyło. 


Przez te kilka lat przerzucał się po pracowni z kąta w kąt. Zupełnie nie miałam weny i ochoty aby się nim zająć. Na szczęście znalazłam kawałek materiału, który bardzo mi się spodobał i postanowiłam obić nim siedzisko i oparcie fotela.


Nic to jednak nie dało, fotel odstawiłam w kąt na kolejne kilka lat. To przestawianie zaczęło mnie na tyle irytować, że w końcu zebrałam się w sobie i postanowiłam pracę nad fotelem ukończyć.


Jak już był gotowy to zastanawiałam się czemu to tyle trwało? Efekt końcowy bardzo mnie zadowolił. 


Do tego te esy floresy. Bardzo je lubię. 


Fotelik szybko znalazł nowego właściciela. Trochę ciężko było się z nim rozstać, bo był naprawdę bardzo wygodny. Ale co tam, nie ma co się rozleniwiać, bo w końcu wiosna przed nami, a wraz z nią nowe ciekawe projekty :-)


Pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających mój blog.

niedziela, 29 października 2017

Kuchenne półeczki

Pochwalę się dzisiaj moją własną półeczką  jaką kupiłam dawno temu na przyprawy. Niestety nie  mam zdjęć jak wyglądała w momencie zakupu. Była ciemna i troszkę porozklejana, ale miała tyle uroku, że nie mogłam przejść obojętnie. 


Aby pasowała do mebli kuchennych, pomalowałam ją na waniliowy kolor. Okucia zostały oryginalnie ciemne. Buteleczki muszę jeszcze zaopatrzyć w jakieś fajne napisy, ale jak to mówią ,,szewc bez butów chodzi" i ciągle brakuje mi czasu na to. Najważniejsze, że spełnia swoją funkcję.


Przy tej okazji pokarzę Wam półeczkę, jaką odnawiałam na zamówienie. Po raz kolejny bawiłam się foremkami i masą plastyczną samoutwardzalną. Wykorzystałam ją, aby zrobić zdobienia na bokach. 


Gdy do mnie dotarła, była przede wszystkim  brudna i poplamiona jakimiś smarami. 


Prace jak zwykle, zaczęłam od rozmontowania całości i wyczyszczeniu poszczególnych elementów.


 Zdobienia jakie zrobiłam, przykleiłam do sklejki za pomocą kleju polimerowego. Do malowania podobnie jak w przypadku walizki, o której możecie przeczytać tutaj, wykorzystałam kredówki Autentico Vintage. 


Jak półeczka wyschła,  zawoskowałam ją. Jest to zabieg konieczny, gdy stosuje się farby kredowe. Zawsze trzeba je zabezpieczać. Może to być wosk, ale równie dobrze sprawdzi się lakier.




Półeczka nabierze uroku jak już zawiśnie na ścianie. Być może zapełni się przyprawami jak w mojej kuchni?