Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą masa plastyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą masa plastyczna. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 listopada 2019

Wieko maszyny SINGER

Będąc u pewnych klientów oglądałam meble, które miały trafić do mojej pracowni do odnowienia. Tak na początek postanowili jednak oddać w moje ręce wieko od maszyny Singer. 


Na górze wyrwane dziury po rączce.


 Połamane i mocno zniszczone boki.


Boki posklejałam a ubytki uzupełniłam masą plastyczną. Dla wzmocnienia i zakrycia dziur wykorzystałam giętką sklejkę, do której mogłam przymocować metalowy uchwyt. 


Ponieważ boki miały sporo zaszpachlowanych ubytków pomalowałam je czarną farbą, a dla nadania lekkości i ciekawszego wyglądu złotolem narysowałam elegancki wzór.


Wieko tak spodobało się klientom, że pozostałe meble robiliśmy już wszystkie w tej kolorystyce. 


wtorek, 13 listopada 2018

Kufer

To już trzeci (a może dopiero trzeci) kufer, jaki odnawiałam. O poprzednich egzemplarzach możecie przeczytać w tym miejscu i jeszcze tutaj. Ten ostatni, podobnie jak pierwszy jaki zrobiłam, miałam malować w barwach biało - niebieskich. I tak mi to wyszło. 


Ten kuferek przyjechał w najgorszym stanie. Właściciele mieli wątpliwości czy da się jeszcze coś z niego sensownego zrobić. 


 Z jednej strony nogi spróchniały i były dużo krótsze niż te z drugiej. 



Wieko miało spore przerwy między deskami i w niektórych miejscach wyłamane fragmenty. 


Kufer wiele lat stał na nierównych nogach i w warunkach niesprzyjającym drewnianym meblom. W rezultacie  skrzywił się i wieko nie pasowało do niego. Aby go sprostować musiałam rozłożyć na części i jeszcze raz poskładać. 


Przy okazji łatwiej było go odrobaczyć i wyczyścić cały środek. 
Do uzupełnienia ubytków i przerwy w pokrywie wykorzystałam klej kostno kredowy. 


W kufrze zamontowany był zamek. Wyjęłam go, próbowałam usprawnić i dorobić klucz. Niestety nie udało mi się i dlatego postanowiłam, że na jego miejsce wymyślę coś innego.



Wycięcie po nim również uzupełniłam klejem. Musiałam to robić na kilka razy, bo gdy były zbyt duże warstwy klej pękał.


Po sklejeniu kufra, szpachlowałam i szlifowałam wszystkie niedoskonałości. 


Wymieniłam cały spód i docięłam nowe nogi. 


Na koniec malowanie i dekorowanie czyli najprzyjemniejsze etapy pracy.


 Z tych blaszek zrobiłam boczne okucia.


Wzory kwiatowe malowałam ręcznie i w niektórych miejscach nie są idealnie symetryczne.


Myślę, że różnica jest kolosalna.


 Tak wyglądał tył.


 Tak jest obecnie. 

Środek ładnie się doczyścił. Cieszyłam się że może zostać w tym miejscu surowe drewno. 


Niestety nieciekawie prezentowały się łączenia desek na wieku i z tego powodu zamaskowałam je lnianymi taśmami. 


Razem z kufrem na moim warsztacie wylądowało krzesło. Tak prezentują się razem.


 Krzesło pobielałam i zmieniałam tapicerkę. 




 



I tak na zakończenie w ramach przypomnienia, kufer przed

  i po. 

niedziela, 29 października 2017

Kuchenne półeczki

Pochwalę się dzisiaj moją własną półeczką  jaką kupiłam dawno temu na przyprawy. Niestety nie  mam zdjęć jak wyglądała w momencie zakupu. Była ciemna i troszkę porozklejana, ale miała tyle uroku, że nie mogłam przejść obojętnie. 


Aby pasowała do mebli kuchennych, pomalowałam ją na waniliowy kolor. Okucia zostały oryginalnie ciemne. Buteleczki muszę jeszcze zaopatrzyć w jakieś fajne napisy, ale jak to mówią ,,szewc bez butów chodzi" i ciągle brakuje mi czasu na to. Najważniejsze, że spełnia swoją funkcję.


Przy tej okazji pokarzę Wam półeczkę, jaką odnawiałam na zamówienie. Po raz kolejny bawiłam się foremkami i masą plastyczną samoutwardzalną. Wykorzystałam ją, aby zrobić zdobienia na bokach. 


Gdy do mnie dotarła, była przede wszystkim  brudna i poplamiona jakimiś smarami. 


Prace jak zwykle, zaczęłam od rozmontowania całości i wyczyszczeniu poszczególnych elementów.


 Zdobienia jakie zrobiłam, przykleiłam do sklejki za pomocą kleju polimerowego. Do malowania podobnie jak w przypadku walizki, o której możecie przeczytać tutaj, wykorzystałam kredówki Autentico Vintage. 


Jak półeczka wyschła,  zawoskowałam ją. Jest to zabieg konieczny, gdy stosuje się farby kredowe. Zawsze trzeba je zabezpieczać. Może to być wosk, ale równie dobrze sprawdzi się lakier.




Półeczka nabierze uroku jak już zawiśnie na ścianie. Być może zapełni się przyprawami jak w mojej kuchni? 

piątek, 27 października 2017

Walizka po akordeonie

Dotarła do mnie waliza, która służyła jako pokrowiec na akordeon. Właścicielka postanowiła ją wykorzystać na różne ,,przydasie", ale wygląd walizki nie przyciągał uwagi, a wręcz nieco odstraszał.

Najpierw  wzmocniłam ją konstrukcyjnie, następnie zrobiłam trochę ozdobników. W kolejnych etapach wykorzystałam farby kredowe, trochę lakieru, kawałek materiału, szczyptę gwoździ , parę deko kleju, garść chęci, zapału i kilo cierpliwości. Pracę już skończyłam i myślę, że walizka opuści moje meblowe spa  zadowolona ze swojego wyglądu.



W pierwotnej wersji była taka jak na zdjęciu poniżej. 


Miała zniszczone boki
I mocno nadwyrężony spód.


Pracę zaczęłam od sklejenia konstrukcji w miejscach popękań.

Następnie z kawałków skaju przykleiłam wzmocnienia.
Boki wzmocniłam taśmą bawełnianą.


Z przodu dodałam ozdoby zrobione z masy plastycznej wyciskanej w silikonowej formie. Po wyschnięciu masa twardnieje i nadaje się do malowania.

Rączka była mocno zamontowana ale miała dwa różne zaczepy. Postanowiłam wymienić je na identyczne. 


Po wszystkich naprawach przyszła kolej na malowanie. Do stylizacji walizki wybrałam farby kredowe Autentico Vintage.


Zdobienia malowałam również tą marką, ale farbami metalicznymi. 


Myślę, że walizka prezentuję się dość ciekawie i będzie służyć jeszcze przez wiele lat.